Fidget Spinnery – na czym polega ich fenomen?

Fidget Spinnery – na czym polega ich fenomen?

Przemysł zabawkarski jest kapryśny niemal jak jego najwięksi konsumenci. Jak dobrze wiemy, przykucie dziecięcej uwagi to nie lada wyczyn. Utrzymanie jej na dłużej, to mistrzostwo. Tym bardziej zadziwiająca jest historia pewnego gadżetu.

 

Stracony patent

 

Fidget spinnery praktycznie z miejsca zawojowały rynek. Kręcili najmłodsi, kręciła młodzież, a nawet kręcili dorośli. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że wynalazek ten ma już 25 lat.

 

Za jego opracowanie odpowiedzialna jest niejaka Catherine Hettinger. Wyglądał on wtedy jednak nieco inaczej i przeznaczony był dla jej wnuczki. Zabawka została oczywiście opatentowana, lecz po kilku latach jej pomysłodawczyni nie było stać na uiszczenie opłaty za utrzymanie patentu w wysokości 400 dolarów. Zyskał on więc status otwartego. Na światowe rynki wypłynął natomiast w roku 2016 za sprawą magazynu „Forbes”, który przypomniał o jego istnieniu. I się zaczęło.

 

Kręcisz ty, kręcę ja

 

Nie ma chyba za bardzo sensu opisywać w tym miejscu samej zabawki i sposobu jej działania. Po pierwsze łatwo zaryzykować można stwierdzenie, że widział ją każdy. Po drugie, działanie jest ekstremalnie nieskomplikowane. Warto tylko wspomnieć, że sam mechanizm oparty jest na efekcie żyroskopowym, który odkryty został już w starożytności. Zbadał go i opisał zaś Jean Foucault w XIX wieku. Z grubsza polega on na tym, że wirujący obiekt wytwarza siłę odśrodkową, która jednocześnie stabilizuje jego oś obracania. Dzięki niemu między innymi nie spadamy z rowerów.

 

Fenomen wirowania

 

Niezwykłej popularności zabawki doszukiwać się należy przede wszystkim w jej budowie. Niezwykła prostota sprawiła, że wykonanie jej stało niezwykle proste i tanie. Końcowy produkt kosztuje więc grosze. Niepotrzeba tutaj żadnych zaawansowanych technologii. Na youtube znaleźć można nawet filmiki, jak fidget spinnera zrobić w warunkach domowych.

 

Prosta konstrukcja to również proste użytkowanie. Nasz spinner po prostu wiruje – tylko tyle i aż tyle. Dzięki temu w zabawę „wkręci się” zarówno pięciolatek, jak i trzydziestolatek. Niektórzy nauczyciele i psychologowie zaczęli się nawet dopatrywać w całej zabawie wartości terapeutycznych – uspokajających.

 

Chwilowa moda czy dłuższy trend, nie ważne – grunt to się dobrze bawić.

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

86 − = 76